Guerlain, Meteorites Perles de Poudre Revelatrices de Lumiere (Puder rozświetlający w kulkach)


Witajcie.
Dziś chciałam podzielić się z Wami swoją opinią na temat słynnych meteorytów Guerlaina. Czy produkt okazał się dla mnie hitem czy kitem? Czy cena jest współmierna do jakości? Zapraszam do przeczytania!



Najnowsza, udoskonalona wersja sławnych Meteorytów. W trzeciej odsłonie legandarne kulki są bardziej miękkie i pudrowe, niż kiedykolwiek, co ułatwia aplikację i daje bardziej widoczny efekt z każdym pociągnięciem pędzla. Pył diamentowy, oraz sferyczne pigmenty nowej generacji załamują i rozpraszają światło, rozświetlając cerę.

Bazą dla wszystkich wersji jest ta sama kombinacja trzech kolorów, które dostosowują się do każdej karnacji i współpracują, aby upiększyć skórę.

W Europie występują w trzech wersjach kolorystycznych:

- 02 `Clair` (kulki zielone, białe, liliowe, beżowe)

- 03 `Medium` (zawiera kulki beżowe, brzoskwiniowe i w kolorze szampana)

- 04 `Dore` (zawiera perły czekoladowe z satynowym połyskiem oraz kule w kolorze fuksji i beżu)  

Jest to aktualna wersja Meteorytów dostępna na rynku od wiosny 2014r. 

Kolor, który posiadam to Clair


Skład:
Synthetic Fluorphlogopite, Talc, Nylon-12, Distarch Phosphate, Magnesium Myristate, Magnesium Carbonate, Hydrated Silica, Triticum Vulgare (Triticum Vulgare (Wheat) Starch), Pentylene Glycol, Polymethylsilsesquioxane, Aluminum Hydroxide, Parfum (Fragrance), Sodium Dehydroacetate, Glyceryl Stearate, Caprylyl Glycol, Sorbic Acid, Aplha-Isomethyl Ionone, Benzyl Benzoate, Linalool, Benzyl Alcohol, Diamond Powder, Limonene, Amyl Cinnamal, Butylphenyl Methylpropional, Geraniol, Cinnamyl Alcohol,Tocopherol, BHT, [+/- Mica, CI 77891 (Titanium Dioxide), CI 77491, CI 77492, CI 77499 (Iron Oxides), CI 77007 (Ultramarines), CI 73360 (Red 30 Lake), CI 77288 (Chromium Oxide Greens), CI 77289 (Chromium Hydroxide Green), CI 15850 (Red 6, Red 7 Lake), CI 15850 (Red 6, Red 7 Lake), CI 19140 (Yellow 5 Lake), CI 42090 (Blue 1 Lake), CI 45410 (Red 28 Lake), CI 77000 (Aluminum Powder), CI 77163 (Bismuth Oxychloride), CI 77510 (Ferric Ferrocyanide), CI 77742 (Manganese Violet)] (22.01.2014.) 

Cena: 250zł / 25g

Do zakupu skłoniło mnie bardzo wiele pozytywnych opinii. Czytając te wszystkie komentarze na temat cudotwórczego działania perełek wierzyłam, że będzie to produkt idealny, który być może zaowocuje jakąś małą kolekcją w mojej toaletce.


Zapach dość intensywny fiołkowo pudrowy, który utrzymuje się dość długo na samej skórze. Nie każdemu przypadnie on do gustu ponieważ łatwo kojarzyć może się z takim babcinym zapachem. Kuleczki z całą pewnością nie wysuszają skóry, nie wchodzą w linie mimiczne, nie podkreślają porów, nie zapychają, nie uczulają. Są niesamowicie wydajne tak więc zużycie tak dużego opakowania po pewnym czasie może spowodować znudzenie produktem. Meteoryty dobrze gruntują podkład. Puder pozostawia na skórze bardzo lekki rozświetlający filtr ale z całą pewnością typowy rozświetlacz dający efekt glow to to nie jest. Poszukując produktu wyraźnie rozświetlającego kości policzkowe lepiej zrezygnujcie z tego kosmetyku. Ogólnie mam mieszane uczucia i raczej nie dołączę do grona wielkich fanek kuleczek. W sumie może buzia ma bardziej miękkie rysy a skóra wygląda zdrowiej ale czy nadają one efekt trójwymiarowości? Troszkę w to wątpię.

Mój kolor zawiera pastelowe odcienie kuleczek. Zielone i liliowe miały za zadanie redukowanie zaczerwienień, różowe i w kolorze szampana miały rozświetlać a białe rozjaśniać twarz. Ogólnie jestem dość blada więc może dlatego nie widzę spektakularnego efektu.
Kuleczki w konsystencji są dość twarde i zbite co powoduje, że musze mocno szurać pędzelkiem aby coś na niego nabrać.


Produkt ma ogólnie odbijać światło, nadawać efekt świeżości a buzia ma wyglądać na zdrowszą i wypoczętą i według mnie to po prostu taki modny bubel, bez którego z pewnością można się obyć. Nie kupię ponownie produktu jeśli uda mi się go kiedyś skończyć bo korzystanie z  niego idzie mi opornie.



Czytaj dalej...

KREM DO RĄK SOS NATYCHMIASTOWA ULGA, KOLASTYNA SOS


Informacje od producenta

Korzyści:
KOLASTYNA przeznaczony dla skóry suchej, podrażnionej i  zniszczonej  zapewnia dłoniom wyjątkowy komfort, przynosząc ulgę i odprężenie. Technologicznie zaawansowana formuła chroni skórę, dodaje energii oraz pobudza jej aktywność każdego dnia.
Krem nawilża, redukuje odczucie ściągniętej skóry, poprawia wygląd dłoni. Pozostawia ochronny film na skórze, zabezpieczając ją przed utratą wilgoci i wysuszeniem. Doskonale pielęgnuje dłonie w czasie zimy i trudnych warunkach zewnętrznych

Formuła bogata w:
- COLLASTEN COMPLEX®: unikalna kompozycja kolagenu, elastyny i glikogenu, zapewnia skórze ochronę, optymalne nawilżenie oraz poprawę elastyczności
- masło shea: pomaga w łagodzeniu odczucia ściągnięcia skóry, koi suchy i spierzchnięty naskórek
- olejek arganowy, wosk pszczeli i glicerynę: przynoszą skórze natychmiastowa ulgę i komfort, zapewniają jej gładkość i miękkość



Skład:
Aqua, Paraffinum liquidum, Petrolatum, Glycerin, Cetearteh-20, Cetearyl Alcohol, Dimethicone, Butyrospermum Parkii Butter, Cetyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Cera Alba, Stearyl Stearate, Polyacrylamide, C13-14 Isoparaffin, Argania Spinosa Kernel Oil, Cera Microstallina, Solube Collagen, Polysorbate 20, Laureth-7, PEG 20 Glyceryl Laurate, Glycogen, Tocopherol, Linoleic Acid, Hydrolyzed Elastin, Retinyl Palmitate, Diethylhexyl Syringylidenemalonate, Caprylic/Capric Triglyceride.




Krem do rąk S.O.S. Kolastyna został wzbogacony w odżywcze masło shea oraz Collagen Complex, unikalną kompozycję kolagenu, elastyny i glikogenu, by wspomagać kojenie przesuszonego, zniszczonego naskórka oraz redukować efekt ściągniętej i napiętej skóry. Olej arganowy oraz gliceryna przynoszą skórze natychmiastową ulgę i komfort, zapewniają jej gładkość i miękkość. Krem Kolastyna S.O.S o bogatej konsystencji wspomaga pozostawienie filmu ochronnego na skórze, zabezpieczając ją przed utratą wilgoci i wysuszeniem. Testowany dermatologicznie. 

Cena: 5,89zł / 75ml


Moja opinia:
Krem w bardzo przystępnej cenie i łatwo dostępny. W opakowaniu wielkości 75 ml zamknięto krem w kolorze mleczno białym. Krem jest średnio gęsty, całkiem przyzwoicie się wchłania nie pozostawiając uczucia lepkości skóry. Zapach jest nienachalny lekko perfumowany.

Mimo olejków, wosku, masła i kolagenu krem w umiarkowanym stopniu radzi sobie z przesuszeniami skóry. W przypadku normalnego poziomu nawilżenia powinien być ok. Produkt ogólnie przeciętny i nie urzekł mnie do tego stopnia by zakupić go ponownie. 
Czytaj dalej...

DUO Adhesive, klej do rzęs


Dziś o tym, czym kleję rzęski i dlaczego wybór padł na ten produkt!

Klej do rzęs DUO Adhesive

Skład: Rubber Latex, Water, Ammonium Hydroxide and Formalin (Methenamine), Fragrance, Cellulose Gum, Sodium Dodecylbenzesulfonate

Cena: ok. 20zł / 14g 

Ten produkt chyba każdy zna, a jeśli do tej pory używałyście klejów innych firm to pora na go spróbować. Klej DUO dostępny jest w dwóch wersjach kolorystycznych. 

  • W biało niebieskim opakowaniu dostaniemy klej w kolorze mleczno- białym, który po wyschnięciu staje się przeźroczysty. 
  • W czerwono białym opakowaniu z kolei klej jest w kolorze grafitowym, a po zaschnięciu robi się czarny. 

Oczywiście co kto woli, ja miałam obie wersje i myślę, że dla niewprawionej osoby lepszy będzie klej biały a makijaż można dodatkowo wykończyć czarną kreseczką dla uzyskania bardziej naturalnego wyglądu.

Niemniej klej jest łatwo dostępny. Najczęściej jednak kupuje go w Inglocie. 

Duo naprawdę dobrze spaja tworzywo ze skórą. Sprawdzi się także w przypadku tanich chińskich rzęs na plastikowym sztywnym pasku. Rzęsy po użyciu tego kleju bardzo dobrze się trzymają. Klej łatwo się zmywa i schodzi z rzęs jeśli chcemy je oczyścić do ponownego użycia. Nie podrażnił ani mnie ani żadnej z moich klientek. Oczywiście, jeśli kleju nałożymy za dużo i dostanie się on do oka to może troszkę szczypać i łzawić. Niemniej opakowanie jest dla mnie za duże i po dłuższym czasie użytkowania klej nabiera nieprzyjemnego ale delikatnego zapachu i jego przyczepność staje się słabsza. W sumie nigdy nie udało mi się zużyć całego opakowania bo po prostu wyrzucam je co jakiś czas.
Czytaj dalej...

Organique, Eternal Gold

Odmładzający złoty balsam do ciała



Czy lato czy zima balsamować skórę trzeba. Ja osobiście nie specjalnie lubię tą czynność ale dzięki niektórym kosmetykom staje się to przyjemniejsze.  Dzieje się to głównie za sprawą konsystencji produktu, zapachu  a także efektu jaki przynosi.
Dzisiejszy post podchodzi już raczej pod projekt denko ale poświęcę mojemu balsamikowi dziś cały wpis a na denko miesiąca jeszcze przyjdzie czas.


Informacje od producenta: Nowoczesny, ekskluzywny balsam do ciała o wielokierunkowym działaniu odmładzającym. Jego właściwości oparte zostały na unikalnej, lekkiej formule i wyselekcjonowanych, naturalnych składnikach aktywnych. Dzięki zastosowaniu czynnego wyciągu z szałwii muszkatołowej (Xeradinu) głęboko i długotrwale nawilża skórę, tworząc na jej powierzchni tzw. "wodny kompres". Szlachetne złoto w formie nanocząsteczek spowalnia degradację włókien kolagenowych, wzmacnia strukturę skóry i redukuje przebarwienia. Bogate w witaminy i mikroelementy wyciągi owocowe dodają skórze witalności i blasku. Staje się ona jedwabiście gładka, jędrna i sprężysta. Luksusowy aromat linii Eternal Gold oraz delikatnie rozświetlające złote drobinki otulają ciało aurą wyjątkowych doznań.

Cena ok. 60 zł/200ml



Składniki aktywne: wyciąg z szałwii muszkatołowej (xeradin), uprawianej w ściśle monitorowanych warunkach tzw. „stresu wodnego”. Szałwia muszkatołowa to sucholubna roślina (kserofit), która wykształciła szereg cech, pozwalających przetrwać jej w środowisku braku wody oraz zmniejszyć i opóźnić utratę wody. Xeradin posiada duże ilości flawonoidów, trójterpenów, kwasów fenolowych, olejków eterycznych i sacharydów. Jest doskonałym składnikiem nawilżającym, dobrze tolerowanym przez skórę. Cząsteczki Xeradinu są o wiele mniejsze od cząsteczek kwasu hialuronowego, dzięki czemu głębiej wnikają i nawilżają długotrwale i na wielu poziomach. Wyciąg ten działa także ujędrniająco.



Naturalny kompleks roślinny oparty na wyciągach owocowych z malin, truskawek, kiwi, jabłek, brzoskwini, papai oraz ogórków to Polyplant Fruit . Stworzony został z  myślą o szerokim działaniu w zakresie produktów kosmetycznych o właściwościach nawilżających, przeciwstarzeniowych i zmiękczających. Kiwi, papaja, malina i jabłko dzięki aktywnym substancjom w nich zawartych takich jak lipidy cukry, proteiny, witaminy A, E, C, B1, B2 B6, PP są odpowiedzialne za właściwości przeciwstarzeniowe i nawilżające. Natomiast brzoskwinia, ogórek i truskawka zmiękczają skórę dzięki zawartości soli mineralnych, cukrów i flawonoidów.



Moje spostrzeżenia
Zapach jest przyjemnie słodki, troszkę przypomina mi zapach jakiegoś musu z tropikalnych owoców i poprawia mi nastrój choć pod koniec opakowania może się trochę już nudzić. W każdym razie to miła odmiana po latach katowania waniliowo kokosowych zapachów.  W konsystencji ten mleczno żółty  balsam nie przypomina gęstego tłustego masła. Jest bardzo lekki, jakby mokry, łatwo i przyjemnie się rozsmarowuje nie pozostawiając na skórze nieprzyjemnego uczucia lepkości. Nie roluje się na skórze. Po jego użyciu mam wrażenie jakbym smarowała się pełnym soków owocem. Skóra jest po nim niewiarygodnie rozpromieniona, pięknie się lśni a drobinki subtelnie rozświetlają skore. Nie ma tu żadnego efektu chamskiego świecenia się więc spokojnie można go używać na co dzień.  Ten złoty koktajl całkiem dobrze radzi sobie z przesuszeniami.


Xeradin dzięki swoim właściwościom faktycznie tworzy na powierzchni skóry płaszcz wodny, który faktycznie utrzymuje dobry poziom nawilżenia skóry.
Zawarte w składzie nanocząsteczki złota delikatnie zadziałały stymulująco na skóra i delikatnie poprawiła się jędrność skóry.
Dużym plusem jest dla mnie także fakt, że balsam zamknięto w słoiczku co pozwala zużycie produktu do ostatniej kropli i cały czas widać ile go jeszcze zostało.



Jestem z tego produktu zadowolona i z chęcią powrócę do balsamu ponownie. A czy Wy znacie go? Macie jakieś doświadczenia z ta serią i ogólnie firmą? Podzielcie się!







Czytaj dalej...

Cień rodem z bajki, Lily Lolo, Costasy


Witajcie

Dzisiaj chciałabym Wam zaprezentować swoją perełkę wśród kosmetyków kolorowych. Na tyle nie mogłam się doczekać produktu, że nie zdążyłam zrobić zdjęć przed rozpakowaniem.

W tej recenzji będzie o mineralnym cieniu do powiek firmy Lily Lolo, Costasy.



OD PRODUCENTA
Mineralny cień do powiek o soczystym kolorze i żywych, mineralnych pigmentach.
Utrzymuje się przez bardzo długi czas na powiekach.
Wolny od szkodliwych substancji chemicznych, nanocząsteczek, chlorku bizmutylu, talku kosmetycznego, barwników syntetycznych, wypełniaczy, konserwantów i aromatów.
Wysoka jakość, wodoodporny, 100% naturalny.
Mineralny cień do powiek Lily Lolo Mineral Eyeshadow jest idealny dla wegetarian i wegan.


KOLOR
Kolor który mam to Pixie Sparkle. Jego odcień ciężko jednoznacznie określić ponieważ jest to cień-pigment kameleon i opalizuje na turkus/morski/ błękit, szmaragd  i złoty. Wszystko to sprawia, że jest on po prostu wyjątkowy. Kolor idealnie wpisuje się w letni sezon a także świetnie się sprawdzi do wykończenia makijażu i sesji zdjęciowych. Pigment wg mnie daje bardziej satynowe a nie perłowe wykończenie co sprawia, że wygląda on na oku bardzo elegancko. Cień ten posiada rozświetlające drobinki, które ślicznie mienią się w świetle.



KONSYSTENCJA
W konsystencji jest to typowy pigment drobno zmielony, nie posiada w sobie brokatu.  Intensywność cienia można stopniować poprzez nałożenie kolejnej warstwy.  Pigment nałożony bezpośrednio na skórę ma bardzo wysokie nasycenie koloru i nie osypuje się. Na bazie delikatnie bardziej się mieni i dużo lepiej utrzymuje, nie ściera się i spokojnie wytrzyma wiele godzin na oku bez rozmazywania się czy odbijania na powiece.



KONTAKT ZE SKÓRĄ
Kosmetyk, choć mam wrażliwe oczy i nosze soczewki nie uczulił mnie, nie spowodował łzawienia oczu  ani nie podrażnił co dość często się zdarza. Wszystko to za sprawą w pełni naturalnego, mineralnego składu.

Nawet minimalna ilość tego pigmentu cudownie podkreśla oko i podbija odcień mojej tęczówki. Dobrze spisuje się w aplikacji zarówno na sucho jak i na mokro.


OPAKOWANIE
Kosmetyk jak zawsze zamknięto w prostym i gustownym, minimalistycznym opakowaniu. W biało czarnym kartoniku schowano 10 ml słoiczek o pojemności pigmentu  3,5 g.  Opakowanie jest trwałe. Pod nakrętką znajdziemy siteczko z folią ochronną. Oczywiście jak już wspominałam zaraz po wyjściu ze sklepu musiałam ją ściągnąć bo chciałam sprawdzić czy pigment faktycznie jest tak piękny jak sobie wyobrażałam. Patrząc na niego mam skojarzenie z ogonem syrenki Arielki! ot takie skojarzenie z dzieciństwa.



Reasumując cień sprawdza się zarówno jako eyeliner jak i cień. Pigment jest bardzo dobrze napigmentowany i głęboko nasycony. Prześlicznie się mieni a w każdym świetle wygląda nieco inaczej. W dodatku jest bardzo wydajny, bo tak jak pisałam wystarczy niewielka ilość aby otrzymać zadowalające krycie. Bardzo dobrze się blenduje.




 I jak się Wam podoba? Prawda, że kolor jest bajeczny? Ten i więcej odcieni jest dostępnych na stronie dystrybutora www.costasy.pl


Czytaj dalej...

Gorące letnie nowości w Drogeriach Natura, edycje limitowane!


Witajcie:)
Dziś znowu przychodzę do Was ze świeżą porcją nowości, które zawitały w Drogeriach Natura! Zobaczcie o co warto się pokusić:

MY SECRET,  BIG EYE PENCIL MILK  2IN1
To biała kredka do makijażu oczu o aksamitnej konsystencji. Bardzo dokładnie kryje, łatwo się rozprowadza i nie podrażnia oczu. Idealnie sprawdzi się również jako baza pod cienie sypkie. 



Waga 3,6 g 
Cena 9,99 zł

SENSIQUE, ART NAILS limitowana edycja  lakierów do paznokci LATO 2015. 
Kolory według mnie wpisują się nie tylko w trendy letnie ale znajdziemy tu także kolory odpowiednie na wiosnę, pastelowe oraz czerwień i malinę, klasyczną, uniwersalną i ponadczasową.




Dostępne kolory:
205 Apricot Jam
206 Banana Cocktail
207 Tofee Cake
208 Avocado Mousse
209 Lechee Juice
210 Berry Shake
211 Raspberry Sorbet
212 Strawberry Nelly

Waga 7 ml
Cena 5,99 zł


SENSIQUE, SAMBA limitowana edycja lakierów do paznokci LATO 2015
To soczyste, pełne energii kolory o metalicznym wykończeniu idealnie wpisujące się w gorące trendy tego lata. Wyraziste odcienie pokochają miłośniczki zwariowanej zabawy, pełne wigoru i optymizmu.




Dostępne kolory:
213 Salvador
214 Rio de Janeiro
215 Copacabana
216 Brazil
217 Rio Grande

Waga 8 ml
Cena 5,99 zł



Czytaj dalej...

Naturativ, balsam wyszczuplająco ujędrniający

Witajcie Kochani

Dzisiaj w recenzjach powrócę  do tematu wyszczuplania i ujędrniania a także zwalczania cellulitu.  Okres odkrytych nóg i kostiumów kąpielowych chyba zaczął się już na dobre. Każde wolne chwile chętnie spędzamy na świeżym powietrzu, nad wodą i na grillu. Niestety mi, jak pewnie wielu osobom doskwiera problem pomarańczowej skórki.

Jakiś czas temu pisałam Wam o peelingu firmy Pat& Rub by Kinga Rusin (klik)- ukierunkowanym właśnie na te problemy. Sam peeling to oczywiście za mało. Aby skutecznie uzupełnić zwalczanie cellulitu potrzebny nam jest również balsam. Peeling przygotowuje nasze ciało na przyjęcie drogocennych substancji, które znajdziemy w balsamie. Z serii wyszczuplająco zwalczającej cellulit Pat and Rub znajdziemy właśnie taki balsam. Tym razem jednak pokusiłam się o produkt, który został wypuszczony pod nazwą firmową Naturactiv.



Naturativ (klik) to nowa marka, która została przygotowana na rynek zagraniczny. Jej receptury  są identyczne jak w kosmetykach naturalnych Pat & Rub, niemniej nazwa i minimalistyczne opakowania są ukierunkowane na zagranicznych klientów a same kosmetyki są doceniane w Japonii, Włoszech, Danii, Finlandii czy Luksemburgu.



Opakowanie jak widzicie jest bardzo proste i skromnie ozdobione. Dla mnie to kwintesencja minimalizmu i klasyki. Takie opakowania wyróżniają się na tle bogato zdobionych kolorowych opakowań. Balsam zamknięto w 200ml tubie z pompką, która się nie zacina i wychodzi zawsze ta sama ilość produktu. Obawiam się jednak, że może pozostać trochę balsamu na dnie, który może być ciężko później wydostać a tego opakowania tak łatwo nie przetniemy. Z boku możemy obserwować ile zostało nam balsamu.




Balsam wspomaga liolizę, hamuje powstawanie  komórek tłuszczowych, wygładza cellulit, napina skórę i ujędrnia.



W składzie są trzy podstawowe substancje, które działają na komórki tłuszczowe:

Wyciąg z algi brązowej  – zapobiega tworzeniu się nowych komórek tłuszczowych, stymuluje wydalanie tłuszczu z komórek. Powoduje on także prawidłowe ułożenie włókien kolagenowych w skórze a w efekcie ujędrnia skórę.

Wyciąg z rośliny lotus maritimus – naprawia funkcjonowanie tkanki łącznej zwalczając wolne rodniki. Zapobiega gromadzeniu się tłuszczu w komórkach. Wyraźnie wygładza skórę.

Wyciąg z morszczynu – stymuluje lipolizę czyli wydalanie tłuszczu z komórek.

Kompozycja zapachowa jest skorelowana z  moim peelingiem. Sam zapach wyraźnie przywołuje na myśl trawę cytrynową i pieprz. Zapach jest świeży i delikatny a zarazem pobudzający. Dotychczas byłam fanką słodkich waniliowo budyniowych zapachów ale z czasem stały się one dla mnie bardzo męczące, zwłaszcza przy tych upalnych dniach.

W składzie znajdują się  także:

olejki pieprzowy i lemongrasowy, wyciąg z kardamonu- poprawiają krążenie w skórze, ułatwiają przenikanie substancji aktywnych
olej konopny - ma zdolność głębokiej penetracji tkanek, jest doskonałym nośnikiem substancji aktywnych
ekstrakt z zielonej herbaty- działa antyoksydacyjnie, antyzapalnie i łagodząco; stymuluje regenerację i podziały komórkowe
wyciąg z miłorzębu - ujędrnia
wyciąg ze skrzypu - wzmacnia tkankę łączną
masło awokado - nawilża, odżywia, łagodzi
kwas hialuronowy- wiąże wodę w naskórku
naturalna witamina E- antyoksydant




W konsystencji krem jest dość gęsty ale  dobrze się wmasowuje. Nie lepi się i nie pozostawia jakiegoś nieprzyjemnego uczucia. Dodatkowo ładnie nawilża i szybko się wchłania. Skóra jest ujędrniona, napięta i gładka a uda jakby lekko faktycznie wyszczuplone. Żałuję, że przed rozpoczęciem stosowania balsamu nie zmierzyłam obwodu swoich udek. Zdecydowanym plusem jest także fakt, że krem poprawia krążenie. Prowadzę siedzący tryb życia  i często marzną mi stopy a teraz jest jakby lepiej.


To, co też przemawia za ta marką to fakt, że produkty są w pełni naturalne i nie są testowane na zwierzętach.


A czy Wy znacie ta firmę? Co sądzicie o balsamach antycellulitowych?



Czytaj dalej...

Makijaż bliżej natury czyli Lily Lolo/ Costasy

Witajcie kochani
Dzisiaj będzie o podkładzie mineralnym i Super Kabuki Lily Lolo z Costasy


Pierwszy raz mam styczność z podkładem mineralnym i nie mam specjalnie porównania takiego podkładu z innymi firmami.

Dość długo czaiłam się na podkład mineralny, ponieważ moja cera bywała dość problematyczna i nie wierzyłam w pełne krycie pudru. Było to trochę błędne koło ponieważ wszystkie niedoskonałości zakrywałam grubszą warstwą podkładu a niekiedy kamuflażu a jak wiadomo mają one w składzie dużo ostrej chemii, która tylko pozornie wpływała na poprawę kondycji skóry. 

Podkłady mineralne są naturalne, nie zawierają żadnych składników, które mogłyby źle wpływać na skórę a nawet mają np. tlenek cynku, który przyspiesza gojenie. W stanach wielkiej suszy mojej skóry, normalnie pod płynny podkład nakładałam krem nawilżający ale niekiedy i tak suche skórki wychodziły na wierzch. Obecnie suchych skórek mam zdecydowanie mniej a podkład mineralny nic nie wysusza. Scala się on bardzo dobrze ze skórą nie powodując przy tym  efektu maski. W sumie patrząc na twarz można by zaryzykować stwierdzenie, że nie mam na buzi zupełnie nic.

Ja mam odcień China Doll, czyli kolor dla jasnej ale nie bardzo bladej karnacji. Cerę mam normalną, lekko w kierunku suchej i naczynkowej. Podkłady Lily Lolo występują w jednej formule i z powodu bardzo prostego składu są odpowiednie dla każdego rodzaju skóry. W zależności jednak od tego czy mamy cerę naczynkową, tłustą czy suchą dodajemy inny puder np satynowy, matujący czy korektor. W moim przypadku będzie to zielony korektor o którym będzie mowa w innym poście.


Na stronie (klik) możemy znaleźć całą gamę kolorów: ciepłych, zimnych, neutralnych czy oliwkowych a przemiła obsługa sklepu Costasy, w którym zakupiłam produkt chętnie pomaga dobrać odpowiedni kolor.


http://www.costasy.pl/menu,13,podklad_mineralny_lily_lolo

Standardowo zacznę od opakowania.


Minimalizm, klasyka i elegancja to pierwsze co przychodzi mi na myśl. Wszystkie kosmetyki zamknięto w kartonowych białych pudełeczkach z czarnymi wykończeniami a od środka znajdziemy czarno białe loga pokrywające całą teksturę. Sam produkt jest wykonany z solidnego plastiku, który pomimo kilku upadków się nie połamał ani nie pękł. Na matowym czarnym wieczku znajdziemy mały, czarny, błyszczący znaczek firmowy.  W środku znajdziemy także  siteczko, które zajmuje jedynie połowę średnicy a puder wysypuje się z niego równomiernie. Opakowanie ma pojemność 10 g.



Ponieważ znalazłam bardzo dużo plusów dziś wyjątkowo przedstawię je w punktach:

- pozwala oddychać skórze
- jest bardzo wydajny
- można stopniować krycie
- nie nadaje efektu maski
- daje bardziej satynowy efekt niż płaski mat
- nie brudzi ubrań
- schodzi równomiernie
- stapia się ze skórą
- wygląda bardzo naturalnie
- długo się utrzymuje
- nie podrażnia, nie zatyka, nie uczula
- nie wysusza
- poprawia stan skóry
-  est dobrze drobno zmielony
- nie zawiera błyszczących drobinek

Czym aplikować?

Jeżeli chodzi o aplikację to zajmuje mi ona chwilowo troszkę więcej czasu niż nakładanie tradycyjnego podkładu ale to wszystko kwestia wprawy. Do nałożenia podkładu mineralnego używam pędzla Super Kabuki, również firmy Lily Lolo. Ma on krótki trzonek, co początkowo myślałam, że może nie być wygodne bo wszystkie pędzle mam długie. Ten jednak mogę zawsze postawić na półce dzięki czemu włosie się nie odgniata. Pędzel jest wykonany z włosia syntetycznego, niesamowicie miły w dotyku, miękki i giętki. Bardzo fajny. Nie szoruje skóry, nie podrażnia i bardzo przyjemnie wykonuje się nim makijaż. Po żadnym myciu włosie się nie zdeformowało i nie zaobserwowałam jego wypadania.



Jak aplikować?  

Jest kilka metod aplikacji podkładu w formie pudru. 
Cera normalna/mieszana/tłusta: koliste ruchy pędzlem
Cera sucha/naczyniowa/wrażliwa:  krótkie, posuwiste ruchy z góry na dół
Cera trądzikowa:  metoda stemplowania

O samej aplikacji 

Jak zawsze każdy podkład najlepiej wygląda na dobrze nawilżonej skórze, dlatego należy o nią odpowiednio dbać. Na czystą, nawilżoną skórę nakładam minimalną ilość pudru. Na spodeczek wysypuje niewielką ilość pudru a następnie wmasowuje produkt w pędzel do momentu aż wszystko wejdzie w głąb włosia. Po każdym kontakcie pędzla z pudrem strzepuję jego nadmiar tak, by na pędzlu nie było widać praktycznie nic. W tym celu uderzam brzegiem pędzla w pokrywkę a kolejno uderzam podstawą pędzla o stół. Dzięki temu puder osadza się we włosiu a podczas aplikacji nic nam nie pyli i nie brudzimy ubrania. Należy pamiętać, że im mniej tym lepiej. Aby zwiększyć krycie pudru trzeba nałożyć kolejną warstwę. Dzięki takiej aplikacji podkład ślicznie stapia się ze skórą a jednocześnie unikniemy jakichkolwiek plam. Na sam koniec można spryskać buzię nie wielką ilością hydrolatu co spowoduje, że podkład natychmiast spoi się ze skórą a tym samym zwiększymy trwałość podkładu. Jeśli pominiemy ten etap, skóra i tak wyprodukuje sebum, w ciągu ok 30 minut które zwiąże nasz produkt ze skórą.

Warto też dodać, że taki podkład nie brudzi ubrań więc bez problemu można przytulać się do białej koszuli męża :)  Przy demakijażu na waciku praktycznie nic nie zostaje.




Ja jestem bardzo zadowolona i cieszę się, że w końcu zdecydowałam się na podkład mineralny. Z pewnością do sklepu zabiorę też mamę aby mogła dobrać dla siebie kolor. Jak rzadko jestem naprawdę bardzo zadowolona i z czystym sumieniem polecam sklep Costasy, oficjalnego dystrybutora kosmetyków Lily Lolo.




Czytaj dalej...
Justyna Zybert Pro Make Up Artist © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka