Nowy zestaw GLOV na Walentynki - Bunny Together Set



Bunny Together Set to nowość, którą specjalnie na Święto Zakochanych przygotowała spółka Phenicoptere, producent rękawiczek GLOV, które zmyją makijaż i inne zanieczyszczenia wyłącznie za pomocą wody. 
 

W jego skład wchodzą trzy produkty.
 Kultowa już rękawica GLOV on-the-go została wykonana ze specjalnych mikrowłókien posiadających właściwości oczyszczające oraz redukujące nadmiar sebum. Nie narusza bariery hydrolipidowej, czyli nie zaburza naturalnego pH, i jest hipoalergiczna. GLOV poprawia mikrocyrkulację, pozostawiając skórę niezwykle gładką i świeżą. Jest odpowiednia dla każdego typu cery i nie wywołuje podrażnień nawet przy skórze atopowej. Kompaktowa rękawiczka została zaprojektowana  w odpowiedzi na potrzeby współczesnych kobiet. Sprawdza się nie tylko w domowym zaciszu, ale także w podróży czy na siłowni. Z GLOV nie potrzebujemy już żadnych mleczek, toników czy płynów micelarnych. Wystarczy tylko woda. Formuła produktu jest w pełni ekologiczna i pozwala cieszyć się skutecznością rękawicy przez trzy miesiące.

Najmniejszy wariant z portfolio spółki Phenicoptere Glov Quick Treat, nakładany na palec, pozwoli poprawić makijaż w ciągu dnia, zmyć tzw. „efekt pandy” pod oczami bądź uporczywą pomadkę.
Natomiast pluszowa opaska Bunny Ears Headband przytrzyma włosy w trakcie zabiegów pielęgnacyjnych, ułatwi demakijaż i nakładanie maseczek. Została wykonana z wysokiej jakości elastycznych włókien absorbujących wodę i jest dostępna w jednym uniwersalnym rozmiarze.

Wszystkie produkty zostały zapakowane do wygodnego woreczka, który sprawdzi się również w roli podróżnej kosmetyczki.

GLOV Bunny Together Set jest dostępny w sieciach perfumerii Sephora i Douglas oraz na stronie www.glov.co, w cenie 69 zł.
Czytaj dalej...

Jedwab i keratyna na ratunek włosom.

Cześć!

Dziś wpis idealny dla włosomaniaczek. Przedstawiam Wam moje dwa produkty do pielęgnacji włosów; keratyna i jedwab, Joanna Laboratorium Kosmetyczne


 OPIS
SERUM Z KERATYNĄ

Polecane jest do włosów szorstkich, matowych, łamliwych i zniszczonych. Keratyna stanowi podstawowy budulec włosa. Serum zawiera wysoko innowacyjny kompleks keratynowy, który rozpoznaje najbardziej uszkodzone miejsca na powierzchni włosa, a następnie wzmacnia je i uzupełnia ubytki keratyny.

Rezultaty regularnego stosowania serum to:
  • włosy chronione i odbudowywane dzień po dniu
  • aksamitnie gładkie i jedwabiście miękkie
  • intensywnie zregenerowane.

OPIS
SERUM Z JEDWABIEM

Polecane do włosów suchych, matowych, zniszczonych zabiegami fryzjerskimi, a także włosów długich potrzebujących wygładzenia. Zawarte w recepturze serum proteiny jedwabiu zapewniają odpowiedni poziom nawilżenia, tworząc na powierzchni włosa ochronny film, a dodatkowe składniki kondycjonujące zapewniają właściwą pielęgnację.

Rezultaty stosowania:
  • włosy są wyjątkowo wygładzone, lśniące i przyjemne w dotyku
  • mają zdrowy wygląd
  • łatwiej się rozczesują i lepiej układają.



W skład serii wchodzi również: szampon, maska i odzywka.

Oba sera  znajdują się w szklanych buteleczkach o pojemności  30g wyposażonych  w plastikową pompkę. 


Kształt opakowania jest bardzo poręczny. Pompka się nie zacina i dozuje produkt wielkości spłaszczonego orzeszka laskowego, co na moje półdługie włosy jest wprost proporcjonalne.


Oba kosmetyki maja ładny ale subtelny zapach, a w konsystencji są lekko śliskawe i aksamitne. Szybko wchłaniają się w głąb włosa, nie obciążając go przy tym.  Trzeba pamiętać aby nie nakładać go od nasady głowy,  ponieważ szybciej uzyskamy efekt tłustych włosów. 


Aplikuję  go naprzemiennie na wilgotne włosy i wówczas rozczesywanie staje się dla mnie dużo łatwiejsze. Jeśli chodzi o działanie docelowe, tj odżywienie struktury i pozamykanie łusek, to stosuję produkt jeszcze zbyt krótko aby móc w pełni obiektywnie go ocenić, niemniej pierwsze wrażenia są jak najbardziej pozytywne. Kiedyś używałam płynnego jedwabiu, ale bardzo mocno oblepiał kosmyki, był wręcz tłusty i w dłuższej perspektywie zamiast pomagać, tylko wysuszał. W tym, z uwagi na inną konsystencję pokładam wielkie nadzieje.


Używał ktoś?
Czytaj dalej...

Tropical Vibes on Paradise Beach

Cześć!

Pamiętacie tęczowy puder od Sensique? Dla fanek rozświetlaczy i bardziej subtelnego strobingu mam coś odpowiedniego.


Opis producenta:
Multikolorowy, brązująco-rozświetlający puder do wykonywania fantazyjnych makijaży. Doskonale podkreśla kości policzkowe. Sprawdza się również jako cień do powiek. Kolory można stosować oddzielnie lub mieszając je pędzlem.


Puder pojawił się w  2 kolorach:



ü  Tropical Vibes – kolor ciepły, beżowo złoty z wyraźnie złotymi nutami.



ü  Paradise Beach – chłodniejszy beż ze srebrną poświatą.



Ten drugi jest zdecydowanie moim faworytem. Nie przepadam za złotem na policzkach a w szczególności nie lubię złotych bronzerów. Przynajmniej nie sprawdza się to w przypadku mojej karnacji, choć jestem kolorystycznym latem. Moja cera jest pomimo to dość blada, a kiedy się nie wyśpię, wyglądam jak duch. Tropical Vibes, według mnie bardzo ładnie będzie wyglądać u brunetem z oliwkową karnacją.


Pudry Twist Highlighter znajdują się w okrągłych, płaskich i plastikowych pojemniczkach z przeźroczystym wieczkiem. Są one bezzapachowe a gramatura każdego z nich to 7 g.

Konsystencja jest zbita i trochę jakby tłusta. Ciężko jest mi to precyzyjnie określić, ale w dotyku są przyjemne, gładkie i aksamitne. To poczucie lekkiej wilgotności daje bardzo wyrazisty efekt, dlatego jeśli ktoś woli subtelniejszy efekt, niech aplikuje mniejsza ilość, która zawsze możemy stopniować przez dodanie kolejnej warstwy lub na mokro.

Kiedy zależy mi na mocniejszym podkreśleniu skroni i linii nad kośćmi policzkowymi, nakładam puder przed zmatowieniem skóry, bezpośrednio na podkład.
W pudrach nie ma zawartości brokatu, ale znajdują się mikrodrobinki, delikatnie widoczne. Słyszałam od niektórych koleżanek, że w przypadku rozszerzonych porów, mogą je one podkreślać.

Kosmetyk jak dla mnie bardzo łatwo się blenduje i nie pozostawia plam. W ciągu dnia schodzi równomiernie. Trzeba jednak uważać aby dobrze rozmieszać produkt i ujednolicić odcień. Jak widzicie na sprasowanym pudrze widnieją różne odcienie. Dużą zaletą jest fakt, że opakowanie jest dość szerokie, co pozwala na swobodne mieszanie pędzlem. Możemy odcienie stosować także solo, co bardzo lubię, zwłaszcza gdy chce je zaaplikować na powieki lub dodając do błyszczyku.


Dostępne tylko w Drogeriach Natura



Jeśli macie jakieś pytania odnośnie tego kosmetyku koniecznie piszcie w komentarzach i dajcie znać, jakie Wy wolicie rozświetlacze, ciepłe czy zimne?
Czytaj dalej...

Disco, disco ball

Cześć!

Karnawałowe szaleństwo w pełni trwa. Bez względu jednak na to, jaka jest pora roku i jakie wydarzenia mamy w najbliższym czasie, lubię używać rozswietlacz.

Uważam, że lekki błysk nad kością policzkową, na skroniach czy blisko oczu dodaje dużo świeżości naszemu spojrzeniu.  Koleżanki często mnie pytają czego używam. Najbardziej wierna jestem rozświetlaczom My Secret.

Pierwszym, kultowym już jest Princess Dream


Zyskał on w Internecie niezwykłą popularność z uwagi na przystępną cenę i super jakość. Miękka konsystencja, duża trwałość i w zasadzie brak wad sprawiał, że chętnie z niego korzystałam. Kiedy jednak pojawiła się druga wersja tj. Sparkling Beige, stwierdziłam, że to ten będzie moim faworytem.


To, co je od siebie jedynie odróżnia to kolor. Jakość, konsystencja, działanie itp. wszystko tak samo bez zarzutu. Princess Dream w swojej kolorystyce jest ciepłe i wpada w mocno złote tony. Sparkling beige, pomimo, że jest beżowy, tak mam problem aby określić go w pełni ciepłym odcieniem. Jest on dla mnie zdecydowanie chłodniejszy od pierworodnego i zawiera srebrne tony.  Lepiej czuje się w takim zestawieniu, może tez dlatego, że mam bladą cerę. Oczywiście to kwestia gustu.

Po pierwszym i drugim wydaniu nadszedł czas na trzecią edycję. Tym razem na sklepowe półki trafił rozświetlacz Disco Ball.


Opis produktu
Rozświetlacz w kolorze neutralnego beżu, odpowiedni do każdego typu kolorystycznego. Wzmacnia blask skóry oraz sprawia, że twarz wygląda zdrowo i promiennie. Formuła kosmetyku zapewnia bezproblemową aplikację i doskonałe wykończenie makijażu. Gwarantuje intensywny połysk i efekt tafli.

1 princess dream
2 sparkling beige
3 disco ball

Swoim kolorem, bardzo mocno przypomina Sparklin Beige z małą rożnicą. Jeśli  ktoś uwielbia mocny efekt tafli, piękne odbijanie światła i wyraźny strobing, to właśnie jest idealny kosmetyk.

Wszystkie 3 kolory posiadają okrągłe, płaskie, plastikowe opakowania z przeźroczystym wieczkiem i czarnym dnem, na którym znajdują się szczegółowe informacje o produkcie. Rozświetlacz daje mocny, metaliczny efekt i sam w sobie pozbawiony jest drobinek. Ładnie zmiękcza rysy, rozpromienia i wygładza. W konsystencji jest aksamitny i przyjemnie miękki. Nie osypuje się, bardzo dobrze się aplikuje.
Nasycenie można dowolnie stopniować i to jest fantastyczne w tym kosmetyku <3




Który z nich najbardziej wam odpowiada?


Czytaj dalej...

MySecret w matowych kolorach jesiennych liści

Cześć!

Najbardziej ze wszystkich kosmetyków na świecie, a przynajmniej z tych kolorowych są cienie do powiek. Uwielbiam obserwować nowości, bawić się kolorami i łączyć je ze sobą.

Do mojej kolekcji cieni dołączyły właśnie ostatnio pojedyncze, matowe, jesienne nowości od MySecret w dwóch fantastycznych kolorach.


Opakowania tych kosmetycznych cudeniek są takie same, jak poprzednicy z tej kolekcji. Plastikowe wieczka są bardzo szczelne i wytrzymałe, a otwarcie ich samymi paznokciami niekiedy bywa wręcz ryzykowne. Przynajmniej jednak mam pewność, że nie rozsypią się w kosmetyczce.
Sam w sobie produkt, nie zdarzyło mi się nigdy aby się połamał lub odkleił od denka.


Kolory:

ü MySecret matt 522 – ciepła cegła, mieszanka pomarańczu z brązowymi tonami



ü MySecret matt 523 - ciemna oberżyna, z równie brązowo fioletowymi akcentami



Oba mają konsystencję miękką i dość suchą, ale mimo wszystko dobrą i nie sprawiającą problemów. Nie osypują się i bardzo dobrze się blendują a ich pigmentacja wyprzeda o sto kroków wiele innych firm.

Tak prezentują się na skórze, bez użycia bazy.


Chcecie zobaczyć makijaż z nimi w roli głównej?





Czytaj dalej...

Od hipnotyzującej czerwieni do szampana, czyli jesienny przegląd lakierów Sensique, Drogerie Natura


Dzień dobry J

Wiem, że ostatnio bardzo zaniedbuję swojego bloga a jest to spowodowane bardzo wieloma sytuacjami, które ostatnimi czasy mają miejsce w moim życiu. Niemniej jednak dość aktywna pozostaje na Instagramie, który widzę, że idzie w siłę.
Tam jednak, ciężko byłoby abym mogła Wam sensowne zaprezentować moją kolekcję lakierów Sensique z jesiennych nowości.


Opis Producenta:

Trwały lakier do paznokci. intensywny kolor i szklany połysk.  Przed użyciem wstrząsnąć (góra/dól). Polecane zastosowanie lakieru podkładowego.

Na pazurkach dalej mam hybrydę, więc puki co, prezentuję Wam kolory na próbniku.


Lakiery z serii Color nie zawierają szkodliwych substancji jakimi są: toluen i formaldehyd. Lakiery mieszczą się w typowych dla tej linii szklanych, podłużnych buteleczkach o pojemności 10 ml.


Nr 202 - Hypnotic Red - rdzawa czerwień, z subtelnymi złotymi drobinkami.
Nr 203 - Shocking Pink - na zdjęciu zgubił różowe tony, ale na żywo są widoczne. To piękne, ale zarazem odważne połączenie czerwieni z różem.
Nr 204 - Burning Love - zgaszony, przybrudzony róż o kremowym wykończeniu.
Nr 205 - Rosewood - kolor w stylu mauve, przygaszony róż z domieszką brudnego fioletu. W lakierze zatopiony jest złoty, drobny pyłek, przez co lakier może sprawiać w pierwszej chwili wrażenie wpadającego w ceglane tony.
Nr 206 - Damask Rose  - zdecydowanie wybijają w nim fioletowe tony, ale róż także jest dostrzegalny. Podobnie jak w poprzednim lakierze jest w nim złoty pyłek.


Nr 207 - French Mullberry - złoty pyłek ustąpił miejsca różnokolorowemu, czego niestety nie widać na zdjęciu. Odcień jest podobnego typu jak Damask Rose, ale tym razem przeważa róż.
Nr 208 - Dove Gray - jasna  szarość, która mimo swojego uroku nie sprawdza się na moim trupio bladych łapkach.
Nr 209 - Lavender Mist - bezdrobinkowy, lekko przybrudzony jasny fiolet.
Nr 210 - Street Style - ciemny beż, bez drobinek. Spodoba się osobom lubiącym paznokcie w spokojnym, nie rzucającym się w oczy kolorze.
Nr 211 - Champagne -to mleczny, dość transparentny róż ze złotymi drobinkami.


Pędzelki, podobnie jak poprzednicy, są długie i średnio szerokie. Lakier w swojej formule jest dość rzadki i niestety jedna warstwa to zdecydowanie za mało, ponieważ krycie nie jest zadowalające i pojawiają się drobne smugi. W moim wypadku trzy warstwy dały oczekiwany przeze mnie efekt.

Paleta kolorystyczna jest bardzo neutralna i świetnie wpisuje się w biznesowe tony. Nie są krzykliwe, a klasyczne i eleganckie. Najbardziej odpowiadają mi kolory matowe, pozbawione perłowego błysku. Kolor szampański, zawiera w sobie mikro opalizujące drobinki, które widać i w buteleczce i z bardzo bliska, ale generalnie są słabo zauważalne. A szkoda!



Co Wy sądzicie?
Jaki kolor jest Waszym faworytem?

Ps. Przepraszam za szum na zdjęciach, coś aparat odmówił mi współpracy.




Czytaj dalej...
Justyna Zybert Pro Make Up Artist © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka