Na pazurkach z morskimi falami

Witajcie:)

wczoraj wyjątkowo miałam chwilę wolnego czasu, który mogłam poświęcić wyłącznie sobie i postanowiłam dać mały upust swojej artystycznej ekspresji. 



Na biały, matowo kredowy lakier namalowałam naprzemiennie paseczki z kolorze granatowym i morskim, a całość wykończyłam bezbarwnym lakierem z zatopionymi opalizującymi hologramami na błękitno- miętowo. 


Krok 1
My Secret, Chalky Matt 242


Krok 2
Sensique, Nail Art 203


Krok 3
Sensique, Nail Art 204


Krok 4
Sensique, Nail Art 201





Kolorki nawiązują wg mnie do głębin morza i tego co można w nich znaleść. Woda na różnych głębokościach przybiera inne odcienie, od lazurowo -turkusowego do ciemnego właśnie granatu. Na samym dnie znaleźć można perły, które mienią się tak pięknie jak hologramy, którymi wykończyłam malowanie. Hologramy bardzo ładnie się mienią w świetle. 



Lakiery użyte przeze mnie są dostępne w Drogerii Natura. 
Jakie kolory Wy teraz używacie najchętniej?

Czytaj dalej...

Odżywczy koktajl energetyczny

Witajcie

Ci z Was, którzy znają mnie trochę lepiej wiedzą, że ostatnio staram się więcej ćwiczyć a przy okazji też lepiej jeść. Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić mój przepis na koktajl, który dodaje mi masę energii a dodatkowo pozytywnie wpływa na mój organizm.


Składniki:
1 banan
2 miarki odżywki białkowej
1 łyżeczka spiruliny
1 łyżka miodu
1 łyżka siemienia lnianego
250 ml mleka


Całość dokładnie mieszam w blenderze i gotowe. 


Taki przepis z łatwością możecie modyfikować, zrezygnować z jakiegoś składnika czy dodać inne owoce tak jak kiwi, pomarańcze, mango, ananasa, jagody. Siemię zastąpić nasionami chia lub orzechami nerkowca. Wiele osób zastępuje też mleko wodą albo całkowicie rezygnuje z płynów na rzecz samych owoców ale nie jestem przekonana jak wówczas z odżywką białkową. Przepis szybki, łatwy a sam koktajl bardzo sycący.


Chętnie poznam Wasze przepisy, piszcie! :)
Czytaj dalej...

Kosmetyczne nowości w kuferku

Witajcie,

Dzisiaj wyjątkowo nie będzie recenzji. Chciałabym się nieskromnie pochwalić swoimi nowościami a myślę, że warto umieścić o nich oddzielny wpis.
Oczywiście wszystko później znajdzie swoje miejsce w dziale recenzji razem ze swatchami i tymi kosmetykami w akcji, niemniej teraz krótki wstęp.


Ostatnio coraz częściej mówi się o naturalnych kosmetykach i szkodliwym wpływie wielu substancji, które możemy znaleźć w składzie nawet najdroższych kosmetyków. Coraz modniejsze stają się w związku z tym kosmetyki mineralne, nie testowane na zwierzętach i w 100% naturalne a w szczególności mowa o słynnych podkładach mineralnych. Powiem Wam szczerze, że bardzo długo miałam mieszane uczucia czy taki podkład może faktycznie dobrze kryć i jak tak naprawdę go stosować. Wiele koleżanek wraz z nadchodzącym latem zakupiło właśnie podkład mineralny i bardzo go chwaliły. A i ja przeglądając ostatnio jedną z gazetek poświęconych zdrowemu trybu życia natknęłam się na reklamę firmy Costasy, która zajmuje się sprzedażą naturalnych, mineralnych kosmetyków Lily Lolo. Idąc tym tropem, skusiłam się na promocyjne ceny w ich sklepie on line. 


Dodam, że nie miałam absolutnie doświadczenia z takimi pudrami a mając złe wspomnienia z utleniającymi się na skórze pudrami napisałam maila z prośbą o pomoc w doborze koloru. Na podstawie opisu swojej skóry został mi zaproponowany kolor. Oczywiście jak to ja nie poprzestałam na jednym produkcie :) W każdym razie wybrałam odbiór osobisty, bo akurat mieszkam całkiem niedaleko. Kiedy zamówienie było gotowe do odbioru, na miejscu przywitały mnie bardzo miłe kobitki. Powiem szczerze, że trochę głupio było mi przyznać się do braku doświadczenia ale Pani pokazała mi jak je aplikować a dodatkowo sprawdziłyśmy czy wybrany kolor jest na pewno dobry.



Pierwszymi efektami jestem strasznie zadowolona, ale dokładniej o tym co, jak i za ile będziecie mogły przeczytać dopiero za jakiś czas, kiedy moja opinia nabierze mocy prawnej i będzie w pełni obiektywna.


A czy Wy korzystacie z kosmetyków mineralnych? Znacie może wybraną przeze mnie firmę? Koniecznie dajcie znać bo jestem bardzo ciekawa!
Czytaj dalej...

Carmex Moisture Plus

Choć mocne mrozy na dobre nas opuściły to nie należy zapominać o stałym nawilżaniu i pielęgnacji ciała i włosów. Ostatnia pomadka ochronna już mi się skończyła i choć wiele kolorowych pomadek ma obecnie w swoim składzie substancje nawilżające to jednak lubię mieć zawsze ze sobą transparentną pomadkę, która nawilży moje usta i nada delikatnego połysku.

Idąc tropem poznanego przeze mnie chyba już słynnego błyszczyka w słoiczku firmy Carmex, a następnie mentolowej pomadki tak teraz skusiłam się na ultranawilżający balsam do ust. Choć w Polsce występuje także w odcieniu transparentnie różowych- Pink Speer Tint a za granicą spotkać można jeszcze więcej kolorów, tak ja wybrałam wersję bezbarwną o nazwie Clear Satin Gloss Finish.


Nie miałam styczności z kolorową wersją tak więc skupiam się tutaj tylko na tej, którą mam.

Pomadka zawiera witaminę E, aloes, masło shea a także filtr SPF 15.




Całość umieszczono w eleganckim aplikaturze ze ściętą końcówką. Choć opakowanie jest proste i plastikowe to jest wykonane stabilnie i pomadka sama się nie otwiera w torebce. Nic mi także nie popękało, nie zacina się a sama pomadka nie połamała.  Na zagranicznym rynku a także u nas na różnych serwisach internetowych dostać możemy te same pomadki w limitowanych edycjach w bajecznie kolorowych opakowaniach. Zobaczyć możecie je także na firmowej stronie internetowej: klik



Pomadka przenika przez usta, nawilża je i chroni. Efekt nawilżenia jest natychmiastowy i utrzymuje się do kilku godzin. O ile wersja mentolowo kamforowa była w konsystencji bardziej tłusta i gęsta tak ta gładko przesuwa się po ustach. Mi zapach mentolu absolutnie nie przeszkadza a nawet go lubię, podobnie jak mrowienie które daje nam Carmex Classic.



Wersja Moisture Plus ma zapach waniliowo budyniowy i również daje efekt mrowienia ale jest on według mnie dużo bardziej delikatny. Mentol delikatnie chłodzi usta dając poczucie świeżości i nawilżenia. 

Błyszcząca faktura prezentuje się świetnie i sprawia, że usta są miękkie, jędrne i gładkie.


Balsam można także stosować jako podkład na lub pod pomadkę. 

Miałyście może tą pomadkę w wersji kolorowej? jeśli tak, jak je oceniacie? czy jest równie skuteczna?
Czytaj dalej...

Wiosenne wyszczuplanie czas start!

Pat & Rub by Kinga Rusin, Peeling ujędrnianie i wyszczuplanie cellulitu



 

Za oknem coraz cieplej i bardziej zielono. Natura rozwija się w tak zaskakująco szybkim tempie, że jeszcze chwila i będziemy chodzić w krótkim rękawku, spódniczce a weekendy w kostiumie nad wodą. Właśnie z myślą o tym kostiumie przygotowałam dla Was dzisiejszy post a w nim bardzo selektywnie dobrany produkt spośród ogromu produktów dostępnych na rynku.

 


Będzie o peelingu firmy Pat & Rub, który ma za zadanie ujędrniać, wyszczuplać a także oczyszczać, nawilżać i stymulować.

 

Na samą myśl o nieestetycznym widoku pomarańczowej skórki, suchym, łuszczącym się naskórku a także wrastających włoskach po depilacji przechodzą mnie ciarki. To już najwyższa pora aby odpowiednio przygotować skórę na piękne, słoneczne dni.

 

Dlaczego wybrałam firmę Pat & Rub?



Od dłuższego czasu czytam wpisy samej Kingi Rusin na temat naturalnej pielęgnacji i zdrowego trybu życia. Uświadomiły mi one, jak wielka siła tkwi w tym co możemy spotkać w naturze. Zaczęła przerażać mnie ilość chemii, jaką oferują nam producenci w kosmetykach a przecież znakomita większość z nich jest bardzo szkodliwa dla zdrowia.

 

Wybrany przeze mnie peeling należy do serii NaturAktiv, który zresztą jak wszystkie preparaty Pat & Rub są w pełni naturalne. Możecie więcej przeczytać o nich tutaj.

 

Kosmetyk zamknięto w plastikowej, solidnej 250ml tubie w odcieniach bieli i zieleni. Sam peeling ma kolor szarej zieleni z czarnymi drobinkami kokosa i babusa o różnej gramaturze. Co nieco przypomina mi wizualnie kiwi.

 

Skład:


- ekstrakt z zielonej herbaty

- olejek pieprzowy i lemongrasowy

- olej słonecznikowy

- wyciąg z kardamonu

- witamina E

- betaina roślinna

- łagodne detergenty roślinne

 -drobinki orzecha kokosowego i bambusa

 


Zielona herbata działa antyoksydacyjnie, antyzapalnie, łagodząco, stymuluje regenerację i podziały komórkowe.

Olejki poprawiając krążenie i nawilżając, ułatwiają przenikanie substancji czynnych.

Betaina nawilża, witamina E stanowi antyoksydant a łagodne detergenty roślinne myją skórę, chroniąc warstwę lipidową.

Zawarte drobinki  kokosa i babusa usuwają stary, zrogowaciały naskórek ułatwiając przenikanie substancji czynnych.

 

Należy podkreślić, że wszystkie wykorzystane surowce są w pełni naturalne i posiadają ekologiczne certyfikaty. 



Ponieważ peeling jest łagodny, naturalny, nie szkodliwy dla naszego organizmu i nie niszczy płaszcza lipidowego to z powodzeniem można go stosować nawet codziennie.

 

Już otwierając kosmetyk poczujemy wyraźny zapach zielonej herbaty, pieprzu i cytrusów. Konsystencja jest dość rzadka ale nie lejąca. Aplikacja nie przysparza żadnych problemów. 



Zawarte drobinki są różnej wielkości, okrągłe, delikatne i nie rozpuszczają się pod wpływem wody. 



Choć drobinki kokosa i babusa nie są tak ostre jak sól, to skutecznie usuwają martwy naskórek podczas masowania skóry. Peeling nałożony na suchą skórę nada bardziej intensywny efekt złuszczania. Już po chwili masowania bez użycia wody zaobserwujemy delikatny efekt mydlenia a wszystko dzięki naturalnym roślinnym detergentom. 



Dużym plusem jest dla mnie właśnie fakt, że peeling dodatkowo myje dzięki czemu oszczędzam czas pod prysznicem. Spłukując skórę poczujemy bardzo, ale to bardzo fajny efekt satyny. Poprzez olejki skóra staje się momentalnie gładka, lekko śliska i dobrze nawilżona.

Kosmetyk nie wywołał u mnie żadnego podrażnienia i z czystym sumieniem mogę go polecić.

 



Po takim zabiegu skóra jest pobudzona i  gotowa na przyjęcie substancji aktywnych. O drugim kroku po prysznicu już w kolejnym poście!

Czytaj dalej...

Co nowego piszczy w trawie? Kobo, My Secret - Wiosna 2015 ciąg dalszy!


Witajcie kochani:)


dziś wraz ze słoneczkiem za oknem przychodzę do Was z kolejną porcją nowości, które pojawią się w Drogeriach Natura już 14 maja! Zapraszam na krótki przegląd pysznych nowości! 




KOBO Professional
KOBO LONG -WEARING LIQUID FOUNDATION with allantoin

Podkład do twarzy, który ma za zadanie zapewnić efekt gładkiej i pełnej naturalnego blasku cery. Podkład dopasowuje się do koloru skóry w 60 sekund, jest beztłuszczowy i bezzapachowy - idealny na lato.

Innowacyjne pigmenty załamują, odbijają i rozpraszają światło, pozwalając ukryć niedoskonałości skóry,  drobne zmarszczki i pory, a także gwarantują nieskazitelny makijaż w każdym świetle.  Lekka, płynna konsystencja ułatwia aplikację podkładu, natomiast silikonowe mikrosfery zapewniają bardzo dobre krycie, bez efektu maski. Podkład zawiera nawilżającą alantoinę znaną z łagodzących właściwości, która chroni skórę przed wysuszającymi ją czynnikami zewnętrznymi.


Dostępny w 5 odcieniach:
·        201 PORCELAIN
·        202 BEIGE
·        203 GOLDEN VANILLA
·        204 TRUE BEIGE
·        205 CARAMEL

Pojemność 30 ml 
Cena 24,99 zł




My Secret
My Secret Hot Colors Eyeshadow Palette
Uwaga! Limitowana edycja!

Czyli kolejna paletka cieni z serii Hot Colors, która pozwoli nam stworzyć olśniewający i oryginalny makijaż. Jedwabista i delikatna struktura ułatwia aplikację - cienie znakomicie przylegają do powieki i zachowują trwałość przez długi czas. Cienie są perłowe i metaliczne.




Dostępne są 2 kompozycje kolorystyczne:
·        Paradise Island – wesoła wiosenno letnia paleta barw, kojarząca mi się z fiołkami, śliwkami, brzoskwinią i gołębiami, która na pewno znajdzie zastosowanie w wielu nowych makijażach

·        Dive into the ocean – to kolory podwodnego świata, głębin morskich, wody, alg i piasku. Bardzo fajna propozycja kolorystyczna, która jest na tyle neutralna, że świetnie sprawdzi się także w innych sezonach

Waga 6 g 
Cena 13,99 zł.

Podsumowując nowości jestem bardzo ciekawa nowej formuły podkładu, która w składzie nie zawiera tłuszczy  ale ma alantoinę chroniącą nas przed wysuszeniem słonecznym. Równie ciekawa jestem przepięknych kolorów cieni, już widzę oczami wyobraźni makijaże jakie można by z nich stworzyć a jak wiecie kocham kolorowe zestawienia:D Dodatkowym atutem jest fakt, że cienie są metaliczne a to jest teraz bardzo w modzie. Przepięknie można by skomponować z ostatnimi nowościami z Natury czyli pomadkami i rozświetlaczem. Trzeba szybko mknąć do drogerii bo cienie są w edycji limitowanej!


Zapraszam do odwiedzenia na facebooku profili marki My Secret i KOBO oraz mój Fan Page Justyna Wizaż, gdzie staram się regularnie podrzucać swoje makijażowowe nowości!
Czytaj dalej...

Być jak Kleopatra..

Wszyscy o niej słyszeliśmy i wiemy też, że uchodziła za piękność swoich czasów. Królowa do perfekcji opanowała sztukę makijażu a także bardzo umiejętnie maskowała wszelkie defekty. W dziedzinie makijażu zasłynęła z charakterystycznego make up`u oczu, czyli wydłużonych mocnych czarnych kresek, które nadawały jej twarzy proporcji. Wiemy także bardzo wiele na temat jej kąpieli. Nie było to tylko mleko a tutaj podaje Wam dokładny przepis:

Przepis na kąpiel Kleopatry
Do wanny z ciepłą wodą wlej 2 l mleka, 2 łyżki oliwy z oliwek oraz napar z czarnego bzu (2 łyżki kwiatów zalej 1 l wrzątku). Dla pięknego aromatu wrzuć do wody umyte pomarańczowe skórki. Kąpiel dodaje energii, nawilża i wygładza skórę, a czarny bez działa tonizująco i przeciwzapalnie. 


Kleopatra była zwolenniczką w 100% naturalnych metod pielęgnacji, zresztą w tamtych czasach ciężko było o zaawansowane chemiczne modyfikacje. Stała się wzorem do naśladowania dla wielu firm kosmetycznych i dziś własnie o jednej z nich chciałabym Wam napisać. Dokładniej, będzie o firmie Dermaglin, która słynie z bardzo dobrych, naturalnych produktów do profesjonalnej pielęgnacji ciała i skóry głowy. Przeczytać możecie o niej tutaj, ale myślę że warto podkreślić iż firma uzyskała szereg medali i wyróżnień, co przekonuje mnie iż produkty są bezpieczne, ekologiczne a także nie testowane na zwierzętach.






W moje łapki wpadła własnie maseczka do twarzy Kleopatry, oparta na recepturze glinki, miodu, olejku różanego a także jedwabiu. 



Jej celem jest zapewnienie odpowiedniego poziomu nawilżenia skóry. Drogocenne składniki działają kojąco na podrażnienia, pomagają niwelować suche skórki i zatrzymują wilgoć wewnątrz jej struktury.

Miałam już okazję testowania maseczki przeciwtrądzikowej i mam wrażenie, że maseczka Kleopatry jest troszeczkę gęstsza ale bardzo ładnie rozprowadza się na skórze. Poniżej przedstawiam kilka zdjęć samej glinki, abyście mogli zobaczyć jej konsystencję. 



 Glinka ma kolor ciemnej, chłodnej zieleni a różnica w kolorze wynika z ustawień światła. 


Choć produkt nie jest perfumowany, czułam delikatną woń róż co bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło.

Tak jak już wspominałam, konsystencja pasty bardzo dobrze się rozprowadza i nic nie spływa. Odrobinka kapnęła mi na bieliznę i bałam się, że może odbarwi mi materiał ale po wyschnięciu glinki wystarczyło lekko zdrapać i nie było ani śladu. 

Rozprowadzoną na cielę maseczkę pozostawiłam na 20 min, zgodnie z instrukcją



Glinki w opakowaniu jest na tyle dużo, że spokojnie wystarczy także na szyję i dekold. Prezentuję Wam proces zastygania glinki na skórze:)

Już podczas zmywania czułam przyjemne uczucie. Maseczka bezproblemowo zmyła się ze skóry, pozostawiając ją mocno odświeżoną i zrelaksowaną. Pory zdawały się być pozamykane. Nie wystąpiło żadne uczulenie, podrażnienie itp. Jestem właśnie na finishu kuracji izotretynoiną a moja skóra jest bardzo wrażliwa i delikatna dlatego tak ważny jest dla mnie dobór odpowiednich preparatów. Uważam, że jest to produkt godny polecenia i z pewnością zakupię inne produkty tej firmy.


 A Wy znacie te produkty?

Czytaj dalej...

Wiosennych nowości Drogerii Natura ciąg dalszy!

Za oknem raz słońce, brak chmur i wiatru, pierwsze motyle i zapach kwiatów a następnego dnia szaro, deszczowo a niekiedy nawet burzowo. Pogoda nie przestaje nas zadziwiać, podobnie jak Drogerie Natura, które wypuściły na rynek kolejne nowości. O nich właśnie chciałabym Wam dzisiaj napisać.



O wcześniejszych nowościach pisałam Wam tutaj

Na początek będzie o supernowości firmy My Secret. Pod wyjątkowo przyjemną nazwą KISS MY LIPS big color stick odkryjemy błyszczyk pomadkę w kredce. Zapewnia ona trwały i intensywny kolor oraz subtelny połysk. Zawarte masło Shea i ekstrakt z oliwy z oliwek gwarantują intensywnie nawilżenie ust. Nie wymaga ona także temperowania.

Waga 3 g
Cena 9,99 zł.




Pomadka występuje w 6 kolorach:

Kolejno od lewej:

10 Natural Beauty
11 Sweet Peach
12 Coral Lips
13 Pink Power
14 Fuchsia
15 Blueberry Mouse




My Secret poszerzyło także swoją ofertę o trzy dodatkowe kolory pomadek DRESS UP YOUR LIPS. To kremowa pomadka nadająca ustom intensywny i długotrwały kolor oraz satynowe wykończenie.  Nowe kolory mają nieco zmienioną forłmułę.


                                          

Waga 5 g
Cena 9,99 zł

Nowe kolory mają numery:
7 Tangerine
9 Blueberry
8 Coral



Firma My Secret stworzyła  także coś idealnego dla prawdziwych księżniczek, nadającego blasku, czyli FACE ILLUMINATOR POWDER PRINCESS DREAM. Jest to rozświetlacz w kolorze ciepłego beżu. Nadaje się dla każdego typu kolorystycznego. Wzmacnia on blask skóry oraz sprawia, że twarz wygląda zdrowo i promiennie. Formuła kosmetyku zapewnia bezproblemową aplikację i doskonałe wykończenie makijażu. Gwarantuje mocny połysk i efekt „tafli”.


Waga 7,5 g
Cena 14,99 zł

Dodatkowo, w Drogeriach Natura znajdziemy nowość od marki Sensique. Będą nią tym razem matowe róże do policzków- MATT ROUGE, dostępne w 6 odcieniach kolorystycznych: 201, 202, 203, 204, 205 oraz 206

201


202


203


204


205


206



Waga 2,7 g
Cena 7,99 zł

A wszystko to jest już dostępne od 30 kwietnia w Drogeriach Natura. 
Czy przypadło Wam coś do gustu?  A może już coś kupiłyście? Ja jestem wyjątkowo ciekawa nowości, tym bardziej, że kolor Blueberry będzie w tym sezonie bardzo modny, naturalne kolory są zawsze uniwersalne a róże idealnie podkreślą naszą opaleniznę. Warto zwrócić także uwagę na rozświetlacz, który doda naszej cerze plasku zwłaszcza kiedy skóra jest jeszcze szara, zmęczona i nie nabrała ciepłego odcienia.


Czytaj dalej...
Justyna Zybert Pro Make Up Artist © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka