Luźno ręka..
..jeśli robisz mani to z pewnością wiesz, o co chodzi.
Luźno ręka, to także nazwa
jednego z żoliborskich salonów specjalizujących się w mani/pedi.
Ostatnio gdzieś
robiona hybryda na moich paznokciach całkowicie zaczęła odpadać, paznokcie się
połamały i znów zaczęły pokazywać się rozdwojone końcówki płytki. A w końcu
zadbane dłonie są naszą wizytówką, prawda?
Jak
zauważyliście, zawsze wybierałam dość spokojne i stonowane kolory, pozbawione
zdobień i wzorów, ale tym razem nie mogłam oprzeć się zdolnościom perełek w tym
salonie.
Ciekawi?
Koniecznie czytajcie dalej!
Najpierw
została zdjęta resztka starej hybrydy.
Ponieważ
niektóre paznokcie jak Wam już pisałam wyżej były połamane, ich długość musiała
zostać wyrównana względem pozostałych.
Paznokcie
zostały pozbawione moich mocno odrośniętych skórek, które uwielbiam wyrywać☹
Płytka
została wygładzona i przygotowana do przyjęcia preparatu scalającego warstwy. Pierwszy
raz spotkałam się z produktem typu płynny plastik łączący rozwarstwienia.
..."Za jego innowacyjnością stoi opatentowana formuła, która pozwala na
ochronę paznokci od środka. To jedyny taki zabieg na świecie, który, w
przeciwieństwie do innych produktów, przenika do wnętrza płytki
paznokcia, dzięki czemu wzmacnia go od środka.
Służy odbudowie osłabionych paznokci, dlatego polega na spajaniu górnych
warstw płytki, co zapobiega rozdwajaniu, kruszeniu i łuszczeniu.
Paznokcie rosną mocniejsze, dłuższe i gładkie, mają zdrowy połysk oraz
naturalny kolor. Dzięki temu, że preparat naprawia poważne uszkodzenia
nie tylko na wierzchu płytki, ale też w głębszych warstwach, przyczynia
się do stworzenia możliwości naturalnego wzrostu paznokci"*...
Wyrównane
w długości i płaszczyźnie paznokcie rozpoczęłyśmy od koloru bazowego. Na tym
etapie nie widziałam jeszcze co chciałabym zrobić, bo obejrzenie wzornika
spowodowało całkowity chaos w mojej głowie. Spójrzcie, jak piękne wzory!
Jestem
szczerze pełna podziwu i precyzji bo takie wzory i cienkie linie wymagają wiele
skupienia i po prostu talentu.
Ostatecznie
zewnętrze paznokcie stały się czarne, a środkowe w kolorze fiołkowym. Aby przejście
kolorystyczne było bardziej spójne, fiolet od strony czarnych paznokci został zmieniony
w węższe, czarne ombre.
Czarne
paznokcie, by nie były tak smutne zyskały blasku brokatowych drobinek. Tu
również moją uwagę zwróciła precyzja i skupienie, bowiem aplikacja brokatu
odbywała się poprzez dozownik w sprayu a brokat został ładnie i równomiernie
rozpylony w sposób ombre.
Jako, że
trwa okres Halloween a ja nigdy specjalnie go nie celebrowałam i nie miałam
nigdy w życiu malowanych ręcznie wzorów, tak właśnie na ten motyw padł mój
wybór. Zamknęłam oczy i pozwoliłam czarować bo zależało mi aby mieć coś
całkowicie nowego.
Nie
pożałowałam.
Na
jednym z paznokci mam namalowane lecące nietoperze, a na drugim przepiękny upiorny
domek na tle księżycowej poświaty.
Spójrzcie na te miniaturowe okienka i trawkę.
To wszystko malowane było jednej grubości pędzelkiem!
Księżyc
został utworzony łączoną metodą. Biała farbka a na to proszek UV.
Na
prawej dłoni z kolei mam cmentarzysko z krzyżami , konary drzew i lecące
nietoperze. Leśny motyw pojawia się także na palcu wskazującym gdzie z gałęzi zwisają
halloweenowe buźki a na środkowym palcu, zaraz nad drewnianym płotkiem, na tle
księżyca widnieje lecąca na miotle czarownica.
Całość
robi na mnie ogromne wrażenie. Paznokcie trzymają się bardzo dobrze. Są
starannie wykonane i nie chodzi tu tylko o wzorki. Malowanie odbyło się aż pod
same skórki, a żeby nie było, wzdłuż wału paznokciowego malowane było oddzielnym,
cieniusieńkim pędzelkiem.
Na
koniec, nie oliwka a serum w piance, pielęgnujące skórę i paznokcie.
Prawda,
że super? 😊
Wpis powstał przy współpracy z #KosmetycznaMapaWarszawy
Odwiedź Kosmetyczną Mapę
Warszawy i poznaj miejsca godne uwagi